O „Szpicbergenie”

Wydawca:

Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna „Biblioteka Pod Atlantami w Wałbrzychu. Wydawnictwo jest współfinansowane ze środków Funduszu Regionu Wałbrzyskiego. Redakcja: Antoni Matuszkiewicz,
Korekta: Henryk Król,
Fotografia na okładce: Joanna Kostrzewska,
Fotografia autorki: Julia Mazarska.
ISBN 978-83-88257-33-9

W cieniu

Czytając tę książkę znajdujemy się wprawdzie nie w „Cieniu zakwitających dziewcząt”, ale –
pozostając w metaforyce Prousta – w cieniu jednej, zakwitającej i z czasem przekwitającej
dziewczyny. W cieniu kobiecości, wolnej od feministycznych odurzeń, bezpruderyjnej.
To także głębszy jeszcze cień, stanowiący tło większości opowiadań. Cień mijającego.
Przekwitającego z człowiekiem świata. Opuszczanych okolic, rozsypujących się domów,
odchodzących albo bytujących już tylko we wspomnieniu ludzi, zetlałych form społecznego
i osobistego życia. Niedostatku miłości i stukającej zza ścian historii. Większej
i mniejszej, i nie tylko polskiej. To przede wszystkim Wałbrzych, jego jakby otwierająca
się pod naciskiem pamięci tkanka. Wyzbyta odświętności aura, w której przecież upływa
niepowtarzalne życie. Jego specyficzny w tych (i tamtych) czasach i na tym śródeuropej-
skim terenie smak, umykający przeważnie naukowym i literackim rekonstruktorom przesz-
łości, posiłkujących się stereotypem.

„Szpicbergen” to także bardzo istotny etap ewolucji twórczości jego Autorki. Po kilku
książkach poetyckich, opublikowała sześć lat temu nagrodzony w ogólnopolskim konkur-
sie tomik „Droga do domu”, zbiór liryków prozą, jak teraz się okazuje, zapowiadają-
cych już to nowe przedsięwzięcie twórcze. Może właśnie dlatego, że powstała wspomniana
wyżej forma pośrednia, proza ukazująca się teraz wolna jest od nadmiernej liryzacji,
rządzi się raczej obserwacją, nie metaforą. Pozostała natomiast, wykształcona na
post-awangardowej poetyce, oszczędność słowa i funkcjonalność konstrukcji. Każda
z zapisanych tutaj historii ma wyraźną oś fabularną i mniej lub bardziej mocną
pointę. Na pierwszy rzut oka bardzo silnie skupiona na sobie narratorka w istocie
staje się medium pozwalającym zaistnieć także innym, nieraz epizodycznym postaciom.
Służy temu również oryginalny pomysł „losu przejętego”, pozwalający opza tym Autorce
zachować dystans, uniknąć dosłowności intymnych wydarzeń. Trzeba podkreślić,
że jej szczerość nigdzie nie przekracza granic ekshibicjonizmu. Jeszcze dalej w stronę
bezosobistości (pozornej, jak wszystko, co czyni w suwerenności swojej kompozycji
pisarz) sięgają „opowieści  zasłyszane”, aby znów posłużyć się przekornie tytułem,
tym razem Conrada, stanowiące niemal gotowy materiał dla radia. W ogóle opowiadań
Danuty Góralskiej-Nowak „dobrze się słucha”, są zróżnicowane i bogate językowo,
także w potoczne – również i wulgarne – formy.
Urozmaicone incipitami popularnych piosenek. Zaskakujące humorem.

Powróćmy jeszcze do Wałbrzycha. Otrzymujemy z tą książką czyjeś własne słowo
o trudnym do kochania mieście. Świadectwo skomplikowanego związku. Zarazem ważną
cegiełkę w budowie jego samodzielnej kultury – głos pozwalający usłyszeć o nim
innym,a także usłyszeć się i poznać jemu samemu.

Antoni Matuszkiewicz 

„Szpicbergen” to też opowieść o losach moich dziadków i rodziców w czasie wojny
(„Robotnicy przymusowi”), o tym, co we mnie pozostało z ich wspomnień („Smolianyj
byczok”, „W poszukiwaniu rodzinnego domu”, „Nawałnica”) i o tym, że wojna szybko
nie mija, pozostawia ślad w życiu następnych pokoleń („Garbata Józia”, „Echa
wojny”).

Dwadzieścia pięć opowiadań tworzących pierwszą część tego tomu składa się na życie
kobiety. Pozostałe dziesięć to głosy osób obcych, głównie mężczyzn, które brzmią
jak uzupełnienie,ale nasza opowieść nigdy się nie kończy.