Proza poetycka – „Droga do Domu”

Byty

Są trzy byty: rzeczywistość, rozedrganie i otchłań. Rzeczywistość znamy wszyscy, chociaż każdy inaczej. Rozedrganie to stan podobny do migotania przedsionków serca, kiedy pojawia się strach. Wtedy najwięcej się pisze i najmocniej kocha. O otchłani wiem tyle, że ktoś tam zgasił światło.

Cisza

W niebie jest referat siania ciszy. A ciszę sieje się makiem. No i nic oryginalnego, każdy to wie. Aniołowie, którzy naparzają mak mają zamknięte powieki, rozszerzone źrenice i pokój w sercach. Recepta jest prosta: pięć kilo maku i dziesięć litrów nalanej wody. Proceder siania ciszy nie jest całkiem legalny. Tak myślą ludzie dobrej woli. Aniołowie zrywają się przed pierwszą gwiazdką, sieją tę ciszę gdzie popadnie – w sześć stron wszechświata. A potem cuda ogłaszają.

Sen

Śniłam, że jestem ptakiem. Dziobem przecinałam powietrze i promienie słońca Afryki. Kiedy się obudziłam, chciałam rozprostować skrzydła. Przez moment nie wiedziałam, czy jestem człowiekiem, który wpadł w sieć firanki, czy ptakiem, któremu się śni, że jest człowiekiem.

Na wszelki wypadek

Na wszelki wypadek  spakowałam kopertę z ważnymi dokumentami.
Na jednej półce złożyłam najlepsze ubrania, złote pierścionki
i pendrajwa z wierszami. Myślę, aby je zapakować  w jakąś ładną torbę.
Spisałam testament i ubezpieczyłam się też od wszelkiego ryzyka.

Widocznie został we mnie strach mojej babki  wygnanej z domu,
kiedy przyszedł ktoś z czyjegoś rozkazu, z długiego łańcucha rozkazów
i wygnał ją z domu do Bóg wie gdzie.
Zabrakło czasu na pakowanie. Trzeba było zebrać co popadnie do skrzyni
na otręby. Jak na pogrzeb .I nie pogubić dzieciaków.
A potem przejechać przez szpaler sąsiadów z obrazami Matki Najświętszej
i Chrystusa z otwartym sercem.

Dziadek Tadeusz

Dziadek Tadeusz miał wielkie serce, odmrożone nogi i przepuklinę.
Nogi odmroził wracając pieszo z Francji, gdzie pracował w kopalni.
Myślę, że wtedy też zaczęła mu dokuczać przepuklina. Człowiek,
który dzielił z nim losy, okradł go z pieniędzy i butów.
Był to dla dziadka ciężar, który trudno było unieść.
Nie wiem, gdzie się nabawił  wielkiego serca, ale pamiętam,
że wszyscy z tego serca korzystaliśmy.

Umarł, ale nie z powodu wymienionych dolegliwości.
Musiało się zdarzyć coś poważniejszego.

Przepadło

Został tylko korzeń drzewa, na które kiedyś uciekła, aby nie
dostać lania.Zejść nie chciała i zsikała się na głowę młodszej
siostry.Siedziałaby pewnie do dzisiaj, gdyby ojciec (mój dziadek)
nie próbował ściąć tej gruszy-jabłoni-czereśni. ( A może to była wiśnia).
I próg domu. Kamienny, chłodny.

Przyjemnie na nim usiąść w upalny dzień i dotykać tego
wszystkiego plecami.

Granice

Trzeba przejść wiele granic, aby stać się dorosłym.
Rodzice dojrzeli prędzej niż ja. Kiedy byli małymi dziećmi, jakiś
obcy człowiek zdecydował o ich życiu. Zmienił granice bycia
człowiekiem.
Ojciec uciekał ze wsi pod Tarnopolem, mamę wywieziono na ro-
boty do Niemiec. Przekraczali wiele granic bez paszportu.
Dziadkowie (ze strony Ojca)  nie musieli ruszać się z miejsca,
aby zamieszkać poza granicami Państwa.
W warunkach pokoju wszyscy cierpieliśmy z tych powodów.
Potrzeba następnych pokoleń, aby oddalić granice pamięci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *